Początek festiwalu bez wątpienia upłynął pod znakiem Luca Bessona i jego najnowszej produkcji The Lady. Film opowiada historię Aung San Suu Kyi (Michelle Yeoh), birmańskiej aktywistki, która stała się nadzieją na stworzenie demokratycznego rządu w tym kraju. Reżyser skupia się zarówno na jej życiu publicznym, jak i relacjach z mężem, przez co tworzy bardzo ogólny i nie do końca udany rys biograficzny. Publiczność festiwalowa przyjęła jednak film owacją na stojąco, a cieszące się dużą popularnością spotkania z Bessonem ostatecznie potwierdziły, że jest w Polsce twórcą rozpoznawanym i uwielbianym.


Z zupełnie innej bajki pochodzi film pokazany na otwarciu festiwalu. Terri Azazela Jacobsa to historia otyłego nastolatka, który wraz z dwójką innych szkolnych wyrzutków, szuka swojego miejsca w szkolnej rzeczywistości. Pomaga im w tym dyrektor szkoły (świetny John C. Reilly), organizujący cotygodniowe spotkania z uczniami uznanymi za „trudne przypadki”. Nowy film Jacobsa jest kwintesencją amerykańskiego kina niezależnego: z pozoru banalny, niezbyt bogaty w wydarzenia, ale jednocześnie huczący od emocji i analizujący życie bohaterów przez pryzmat akceptacji ich odmienności. Brak morału i wartościowania jest też dowodem, na to, że Jacobs dojrzał jako reżyser i przy odrobinie szczęścia jeszcze nie raz zachwyci widzów festiwalu. Terri jest niezwykle ważnym filmem z punktu widzenia Off Plus Camery, ponieważ stanowi dowód na wywiązanie się przez organizatorów z założonej misji pomagania początkującym filmowcom. Azazel Jacobs filmem Maminsynek wygrał pierwszą edycję festiwalu, a nagrodę przeznaczył na finansowanie projektu, którego efekty możemy podziwiać na V Off Plus Camerze.


Jedną z ciekawszych sekcji festiwalu jest w tym roku ta poświęcona nowemu kinu izraelskiemu.
Można w niej zobaczyć m.in. nominowany do Oscara The Footnote oraz kilka mniej znanych produkcji, spośród których szczególną uwagę należy zwrócić na Invisible Michala Aviada. Historia dwóch kobiet, które spotykają się 20 lat po tym, jak zostały zgwałcone przez tzw. „uprzejmego gwałciciela”, nie tylko porusza (oparta jest na prawdziwych wydarzeniach), ale też w oryginalny sposób przedstawia wpływ przeszłości na teraźniejszość oraz strukturę wypierania traumatycznych wspomnień. Film ma budowę bardziej epizodyczną niż zwartą, dzięki czemu oddaje stan umysłu głównych bohaterek, dając nam nie tylko wgląd w same wydarzenia, ale też w emocje Niry i Lily, które są szarpaniną pomiędzy bezsilnością, nienawiścią, złością i pogodzeniem się z rzeczywistością. Invisible porusza też problem przemocy wobec kobiet oraz tego, jak jest on lekceważony przez policję i instrumentalnie traktowany przez media.

W sekcji Odkrycia, pierwszego dnia pokazano Margaret Kennetha Lonergana. Lisa (Anna Paquin) przyczynia się do śmierci kobiety, rozpraszając uwagę kierowcy autobusu (Mark Ruffalo). Okłamuje policję, przyczyniając się do uznania całej sytuacji za nieszczęśliwy wypadek. Dręczą ją jednak wyrzuty sumienia, które są tak samo prawdziwe, jak wyimaginowane. Lisa rozpoczyna wielkie przedstawienie, w którym członkowie jej rodziny, nauczyciele i przypadkowo spotkane osoby stają się statystami. Dziewczyna manipuluje wszystkimi dookoła, bawiąc się ich życiem, traktując jak postacie z nieistniejącego filmu, którego chce być reżyserką. Struktura Margaret odpowiada temu niepewnemu statusowi rzeczywistości. Dramat miesza się tu z komedią w sposób, który wielu widzów może zmęczyć. Mimo że film jest w znacznym stopniu niedopracowany (zabrakło przede wszystkim zdolności reżyserskich), to w przekonujący sposób portretuje naiwną niedojrzałość, która połączona z nudą i potencjałem intelektualnym, staje się niebezpiecznym narzędziem w rękach młodej dziewczyny, pozbawionej skrupułów w jej używaniu.


From the Gut to sekcja prezentująca najciekawsze filmy amerykańskich twórców niezależnych, wyselekcjonowane przez programerów związanych z Festiwalem Sundance. Jednym z najciekawszych filmów z nią związanych jest The Color Wheel Alexa Rossa Perry’ego. Biało-czarny film, oparty głównie na dialogach, przywołuje skojarzenia z mumblecorem, zwłaszcza, że porusza podobną tematykę. Weekendowa wyprawa samochodem staje się dla dorosłego rodzeństwa okazją do zrewidowania nienajlepszych stosunków, jakie ich łączą. Oboje udają, że ich życia nie leżą w gruzach, ale też nie robią absolutnie nic, co mogłoby zmienić istniejące status quo. Gardzą znajomymi ze szkoły, którzy pracują w korporacjach i mają jasno sprecyzowane ścieżki kariery. Nie szczędzą sobie wzajemnie gorzkich słów, ale też nie biorą sobie do serca konstruktywnej krytyki. Są dużymi, zagubionymi dziećmi, które ciągle testują na jak wiele mogą sobie pozwolić. Ten dość przygnębiający portret dwudziestokilkulatków, ubrany jest w komediowy kostium, który tylko potęguje rozczarowania będące udziałem bohaterów, a za ich pośrednictwem także widzów.

Najciekawszą sekcją tegorocznej edycji festiwalu Off Plus Camera jest Geek Cinema, prezentująca filmy skupione wokół postaci „kujonów”, „frajerów” i „ćwoków”. W tej kategorii niewątpliwie znajdują się bohaterowie filmu Asha Christiana Fat Girls. Przezabawna opowieść o trójce wyrzutków zachwyca nie tylko poczuciem humoru i bogactwem postaci, ale także bardzo osobistym charakterem (film jest inspirowany doświadczeniami reżysera). Nakręcony w zaledwie 2 tygodnie w konserwatywnym Teksasie film skupia się na postaci nastoletniego geja Rodneya (Ash Christian) i jego grubej przyjaciółki Sabriny (Ashley Fink). Fat Girls jest w pewnym sensie wariacją na temat filmów o nastolatkach przygotowujących się do balu na zakończenie szkoły, ale widzianym z perspektywy klasowych loserów. Bohaterowie będą tu jeść „jezusowe burgery”, uprawiać seks oralny w kościele i sypiać z nauczycielami, ale nie będą płakać po śmierci ojca, zmarłego na skutek zabaw erotycznych z karlicą-dominą, ani odrzucać swojej inności na rzecz podążania za stadem. Christian nakręcił film celebrujący bycie wyrzutkiem i pokazał, że odnalezienie w sobie grubej dziewczyny, to bycie zadowolonym z tego kim się jest.

Pierwsze dni V Off Plus Camery przekonują, że warto jest przez kilka dni trochę mniej spać, trochę mniej jeść i trochę więcej biegać po Krakowie, bo każdy z dotychczasowych seansów wynagrodził mi to całkowicie. Tegoroczny program jest na tyle wypełniony dobrymi filmami, że nie sądzę abym zdążył zobaczyć jakiś zły (o ile w ogóle taki jest). Pozostaje więc zapoznać się z filmową ofertą festiwalu i obejrzeć co najmniej produkcje zgłoszone do konkursu głównego, który w tym roku stoi na wyjątkowo wysokim poziomie.



Maciej Badura - rocznik '85. Kulturoznawca, amerykanista, Ph. D. wannabe. Interesuje się amerykańskim kinem niezależnym, filmem kanadyjskim, queerem i transgresją wszelkiego rodzaju. Kiedyś napisze monografię o Harmonym Korine. Nade wszystkich ceni sobie Todda Solondza. Nałogowo ogląda seriale. Platonicznie zakochany w Sashy Grey, Williamie Faulknerze i telewizyjnych programach o sprzątaniu.