*Nie rodzimy się mężczyznami, stajemy się nimi. Męskości – zawsze w liczbie mnogiej - wyłaniają się, konstruują i dookreślają, natrafiając na opór. Może być to opór społecznych konwencji, opór kulturowych mitologii, plastycznych form albo opór przyrody.*



!http://static.splot.art.pl/szt6.jpg!




Jakie trudności i przeciwieństwa kształtują męskości pojawiające się w polskiej sztuce ostatnich lat? Istnieje pewna ciągłość pomiędzy współcześnie tworzonymi obrazami męskości, a tymi, które zaistniały na gruncie dominującej w latach dziewięćdziesiątych sztuki krytycznej. Jednak ta ciągłość jest sukcesywnie modelowana, zmieniając niekoniecznie sam obraz mężczyzn, a raczej sposób, w jaki się ich (czyli nas) opisuje. Próbując zarysować te zmiany dokonam – po męsku subiektywnego – przeglądu prac Basi Bańdy, Olafa Brzeskiego i Maurycego Gomulickiego.




*Plamy i kolce (napoczęcie)*

Bańda w swoich pracach wykorzystuje formułę stereotypowej sztuki kobiecej. Wyszywa bądź przyszywa coś do płaszczyzny płócien, używa typowo damskiej kolorystyki, ozdabia swoje sfeminizowane produkty biżuterią. Jej kobiecym obrazom towarzyszy czasem naniesiony na płótno - stylizowany na dziecięcy język - tekst. Krótkie, prowokacyjne uwagi, zapisane są niestarannie, z pominięciem reguł ortografii, jak choćby w pracy Chuj z kąpielom. Napisy te są nieporadne tak, jak nieporadny jest plastyczny wyraz prac Basi Bańdy, która celowo je infantylizuje.
Dziecięcość, a konkretnie – dziewczęcość prac ręcznych Bańdy stanowi kontrapunkt dla jej opowieści o przemocy i cierpieniu. Artystka maluje, utworzone z nieforemnych plam i kleksów, niepełne, często pozbawione niektórych kończyn, nagie ciała. Ten świat cielesności, to świat organizmów wybrakowanych, nienaturalnie przekształconych, w którym poszczególne elementy, powiązane są perwersyjnymi i wyniszczającymi relacjami. Metaperwersją konceptu Basi – a nie Barbary – Bańdy, jest punkt widzenia dziecka, który artystka narzuca odbiorcy obserwującemu świat jej obrazów, używając zdrobnień, jak w tytule pracy Lizanie dupki albo dokonując pastiszu przedszkolnych rysunków.
Z konstelacji zhańbionych ciał męskość wyłania się poprzez szczególny charakter plastyczny. Oczywiście, identyfikacja płciowa możliwa jest na podstawie przedstawionych narządów płciowych, dla ułatwienia zadania, penis jest zazwyczaj namalowany intensywniejszym kolorem. Jednak męskość wytwarza się tu jeszcze bardziej zmysłowo i wizualnie poprzez formalny kontrast. Postać ludzka u Bańdy, staje się postacią męską, przez zderzenie rygoru czarnych, potężnych włosów porastających i chroniących mężczyznę, ze swobodą i bezbronnością plam kobiecego ciała. Różnica płci tworzy się dzięki antynomii czarnych linii, kolców i pastelowych plam. W jednej z prac z Cyklu sinobrody forma zostaje dopełniona atrybutem agresji: siekierą, narzędziem zbrodni mitycznego mordercy.
W twórczości Bańdy, męskości wyłaniają się również poprzez przekształcenia i animizacje, w których ciału, zostaje przyprawiona głowa lisa - symbolu perwersji. W innej pracy, o tytule Bestia, Bańda ciało mężczyzny zwieńczyła wyszywaną głową tygrysa, zwierzęcia gotowego w każdej chwili do polowania. O ile sposoby demaskacji tego, jak tworzymy męskości, mają charakter krytyczny, o tyle sam repertuar formalny, a przede wszystkim plastyczny, by tak rzec, nie tylko estetyzujący, ale wręcz dekoracyjny i wykracza znacznie poza strategie charakterystyczne dla przedrynkowej sztuki lat dziewięćdziesiątych. Chciałbym podkreślić, że nie jest to, według mnie, coś negatywnego; wręcz przeciwnie. Estetyzujące zabiegi mogą przecież spotęgować komunikat.




*Natura (destrukcja)*

Mężczyzna u Bańdy ostatecznie staje się zwierzęciem. Jakim stanie się mężczyzna w konfrontacji z tym, czym jest i zarazem nie jest – czyli ze zwierzęciem?
Męskości wytworzone w projekcie Olafa Brzeskiego, jakim były jego dwie wystawy Pan myśliwy i Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról, to kolejno męskość wypiętrzona w zderzeniu z przyrodą, a następnie męskość zniszczona i sponiewierana przez świat nie-ludzki.

Mit mężczyzny–zdobywcy jest wyjątkowo mocno zakorzeniony w kulturze. Najbardziej oczywistym skojarzeniem z aktywnością zdobywania jest figura myśliwego, którą Brzeski wykorzystał do pokazania męskich (ale także ogólnoludzkich) zapędów do okiełznywania i formowania przyrody. Właściwie lepiej byłoby powiedzieć: stworzył myśliwego, który nie sprawia wrażenia abstrakcyjnego symbolu – choć rzeczywiście nim jest – lecz konkretnej postaci. Koncept cały w tym, że w Galerii Okna – gdzie odbyła się wystawa Pan myśliwy - myśliwego nie można było zobaczyć. Tytułowa postać nie została sportretowana w tradycyjny sposób. Brzeski zmusił widza - za pomocą mechanizmu wzniosłości, który błyskotliwe opisał Slavoj Žižek w swoim tekście o Sasnalu - do jej wytworzenia na podstawie tropów, pozostawionych przez artystę (zwierzę) krwiożerczym odbiorcom (myśliwym). W Galerii Okna, znaleźć można było następujące eksponaty: rozkładającego się jaka, strzelbę, podłoga natomiast zamieniła się w leśną ściółkę.
Pogłowia złowionej zwierzyny dekorują ściany oglądanego/oglądanej pokoju/galerii. Alegoria okiełznania została spotęgowana deformacją, a raczej formacją upolowanych zwierzęcych ciał, które są zgeometryzowane, czytelne, modernistyczne - jak napisał Marcin Krasny, kurator wystawy, przypominają prace Branscusiego – z czym trudno się nie zgodzić. Warto w tym miejscu przypomnieć o cyklu Rafała Bujnowskiego Obrazy-trofea z 2003 roku, w którym artysta, odnosząc się do męskości, również pokazał zdobycze nieprzedstawionego łowcy.

Jednak w jaki sposób myśliwemu udało się podbić naturę? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami. Na wystawie Pan myśliwy, świat przyrody zostaje pochwycony i zdobyty, lecz równocześnie pojawia się zalążek schyłku i katastrofy. Kontynuacją wystawy w Galerii Okna była wrocławska wystawa Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról, objęta opieką kuratorską przez Agnieszkę Kurgan z BWA Galerii Szkła i Ceramiki.
Olaf Brzeski tak opisał los myśliwego:

_Biedny głupi skurwysyn, któremu się wydawało, że otaczającą go rzeczywistość można wykorzystać, ukształtować wedle jego woli, kontrolować i regulować. Panować nad naturą ludzi, zwierząt, rzeczy. Generalnie zaprowadzić porządek. Ale natura rzeczy jest niezmienna i ma własne interesy do załatwienia... I kiedy chciał wyjść i zabrać się do dzieła, okazało się, że zakopali jego strzelbę w lesie, a miejsce to nakryli gałęziami. Jego szkolone myśliwskie psy uciekły nocą do sąsiada zagryzać śpiące kury i kulawe koty. Jego trofea ożyły, a pokój zajął las. Z czasem jego zakopana w lesie strzelba zamieniła się w kawałek kości, a on kupił sobie nową_.[1]

Głównym atrybutem panowania jest strzelba, która – jak pisze Agnieszka Kurgan - została pozbawiona swojej śmiercionośnej siły. Męskość, pozbawiona swego atrybutu, rozpada się, a dzięki temu rozpadowi i ostatecznej klęsce projektu, jakim jest łowiectwo, ostateczny cel – okiełznanie – rysuje się jako idealna sytuacja, której myśliwy potrzebuje żeby być myśliwym, czyli po to, ażeby zachować swoją tożsamość. Nie wiemy, czemu myśliwy odniósł sukces, nie wiem też, dlaczego poległ… Sam Brzeski, w rozmowie z Magdą Podsiadły, wyklucza jedną z odpowiedzi – To nie jest tak, że pokój myśliwego został przejęty, bo myśliwy się nie sprawdził i teraz natura zaprowadzi lepsze rządy. Zobaczysz w moich rzeźbach zwierzęta, a zaraz potem jakieś głupie stworzenia, działające instynktownie i okrutnie.[2]

Można z tego wywnioskować, że zwierzyna, temperując zapędy łowcy, posunęła się zdecydowanie dalej, niż do wykorzystania jego błędów. Hanna Arendt, pisząc o politycznej aktywności Bertolda Brechta stwierdza, że poeta wiedział doskonale, iż kobiety cenią sobie u mężczyzn najbardziej ich niezawodność, której z kolei poeci kobietom, jak i całym społeczeństwom, dać nie mogą. Myśliwy, w odróżnieniu od nie-męskiego poety, może dać kobietom to, czego pragną najbardziej, czyli niezawodność. Jest to jednak niezawodność ograniczająca się do znajomości swego rzemiosła, która pryska wtedy, kiedy do akcji wkraczają siły wyższe i zwierzęce, niedające się pojąć przez istotę ludzką.
Brzeski stwierdza, że - destrukcja to kontrapunkt do pełni, porządku[3]. Porządek, jaki może pojawić się w postłowieckiej rzeczywistości, to na przykład porządek dystansu myśliwego (świadomego porażki) - do roli, jaką zmuszony jest odgrywać. Odczarowywanie zaczarowanego świata męskości, jakiego dokonuje Brzeski, jest również czymś dobrze znanym ze sztuki krytycznej. Różnicą pozostaje znów forma, przy pomocy której rzeźbiarz – nieco na siłę, ale zarazem i nie bez powodów, zaliczany do grupy zmęczonych rzeczywistością. Więc odczarowuje.


*Zaniedbana materia pornografii (restytucja0*

Działalność Maurycego Gomulickiego sytuuje się na antypodach tego, co robi Basia Bańda. Męskość Gomulickiego konstruuje się wobec nie-estetycznej wizji erotyzmu, wobec mitu destrukcyjnego charakteru pożądania. W przeciwieństwie do Brzeskiego, Gomulicki nie dekonstruuje mitu samej popędliwości myśliwego, a tylko mit jego niszczycielskiej mocy. W tym sensie jego działalność jest antytezą sadyzmu, co artysta przyznał w rozmowie Pauliną Reiter, mówiąc między innymi, że ciągnie go bardziej do raju. Raj, do którego ciągnie Gomulickiego, to raj różowy, to przestrzeń otwarcia na konstruktywny erotyzm i realizację, gdzie brak miejsca na tresowanie chłopców, o którym przypominał w latach dziewięćdziesiątych Zbigniew Libera.
Twórczość Gomulickiego, to próba odczarowania strachu przed libidynalnym brutalizmem, plugastwem i przemocą. Zacierając granice między tym, co zwykło się określać sztuką, a tym, co zwykło się określać pornografią, Maurycy Gomulicki tworzy projekt restytucji erotyzmu. Nie ma być on jednak ucieczką przed odwagą i frontalnością pornografii w świat estetyzmu.
Artysta dowodzący nieustannie, że róż wciąż żyje, uważa że świat porno wprowadza wiele odkrywczych technik obrazowych, i wywołuje żywe żądze pożarcia obrazu, którym sam chętnie się poddaje. W tym sensie pornografia spełnia utopię cudownego obrazu, pochłaniającego widza bez reszty. Utopię, której na gruncie tak zwanej sztuki wysokiej zrealizować się nie udało. Jedyny problem leży w tym, że branża porno, pomimo swoich mocy przyciągania, jest zaniedbana wizualnie, a to dlatego, że jej siła jest tak potężna, że może pozwolić sobie na niedoróbki, które wyraźnie niepokoją twórcę.
Męskość Gomulickiego, to męskość ukojona, zachowana w całości, spojona aspiracjami do ciągłej rozkoszy. Projekt różu i rozkoszy, to projekt demokratycznej przyjemności seksualnej wyzwolonej z cierpienia, gdzie religię zastępuje waginocentryzm, do którego to kultu bloger sam się przyznaje.
Piewca hurys, wielbiciel Hentai, profesjonalny amator seksbiznesu – Maurycy Gomulicki – tworzy wizję rozkoszną i niewinną, a męskość formułująca się w jego ramach jest chłopięca.
Chłopięca męskość Gomulickiego jest różowa jak plamy ciał Bańdy, jednak jego róż jest etycznie wydepilowany, gładki i smaczny. Chłopiec (Gomuliciego) jest myśliwym, który nie chce schwytać, przez co sam zostaje schwytany, rozpływając się w sieci rozkoszy, splecionej z różowych nici władzy i poddania, w której pokonanych nie ma – są tylko zaspokojeni. Tak przynajmniej wygląda projekt Gomulickiego w teorii.


*Zwątpienie (i pomieszanie)*

Na wskroś optymistyczna (i utopijna) - choć nie pozbawiona świadomości czyhających jej przeszkód - wizja roztaczana przez Maurycego Gomulickiego, jest chyba tym punktem, który w polskiej sztuce współczesnej oddalony jest od treści, jakie niosła ze sobą sztuka krytyczna najdalej. Tak w formie, jak i w treści. Kiedy Basia Bańda i Olaf Brzeski nadal przestrzegają przed niebezpieczeństwami, jakie niesie ze sobą taka czy inna męskość, Gomulicki próbuje wyzwolić wytresowanych chłopców z poczucia winy. Do jakich skutków doprowadzi to rozgrzeszenie?




FOTO:
Olaf Brzeski: Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról. 2008
Dzięki uprzejmości BWA Galerii Szkła i Ceramiki we Wrocławiu.

fn1.Z katalogu wystawy Czarne charaktery, czyli długo oczekiwana zmiana ról.

fn2.Sztuka ma kopać, rozmowa Olafa Brzeskiego z Magdą Podsiadły,Gazeta Wyborcza 2008-05-22.

fn3. Sztuka ma kopać, rozmowa Olafa Brzeskiego z Magdą Podsiadły,Gazeta Wyborcza 2008-05-22